Bransoletki nauczyły mnie, że każdy z nas jest inny
Bransoletki nauczyły mnie, że każdy z nas jest inny. W zasadzie niejednokrotnie przeżywałam osobisty szok w tej sprawie. Już piszę, co mam dokładnie na myśli.
Zaczynając tworzyć biżuterię, robiłam wiele rzeczy w sumie po omacku. Do dzisiaj troszkę tak jest, bo nadal zaczynam, uczę się swojego fachu :) To co Wam proponuję, mimo że staram się, aby była w tym różnorodność, ma przemycone sporo moich preferencji. I tu zaczyna się właściwie moja historia.

Wiele razy byłam pewna, że dana bransoletka będzie strzałem w dziesiątkę. Że nie ma możliwości, aby konkretna zawieszka nie spodobała się komukolwiek. Po prostu wydawało mi się, że to jest to! Z drugiej strony, stworzyłam też bransoletki, które traktowałam jako ryzykowny towar. Dawałam im małe szanse na powodzenie.
I chcę Wam w tym właśnie miejscu napisać, że najczęściej w obu tych przypadkach myliłam się :D Śmieję się z tego, bo to kolejny raz, kiedy los okazywał się przewrotny. To, co według mnie miało być pewnikiem, wcale Wam się nie podobało. Z kolei, to, co uważałam za mniej szałowe, tak to ujmę, cieszyło się bardzo dużym powodzeniem.
Druga sprawa. Nie ukrywam, że srebro, kolor srebrny, cieszy się większym zainteresowaniem. Wychodząc naprzeciw Waszym potrzebom, w srebro zaopatrywałam się ostatnio zdecydowanie częściej niż w złoto. I kiedy dumna z siebie, że teraz to na pewno już wszystko trafi w Wasze gusta, dostawałam pytanie: Czy nie ma tego w złocie? Jedne z Was wolą drobniutkie zawieszki, inne większe i na grubszym sznurku, na kolorowym, na czarnym itd.
I wiecie co, ja ogólnie bardzo często jestem zadziwiona ludźmi. I tym razem dostałam kolejną naukę, że naprawdę każdy z nas jest inny. Dosłownie! I mimo że często trudno jest mi zrozumieć postępowanie innych ludzi, styl, zachowanie, wybory, to po prostu mówię sobie, że tak już jest, każdy jest inny i niech każdy robi sobie co chce, aby to nie krzywdziło innych ludzi. Ni e wtrącam się, radzenia unikam jak ognia, dlatego sobie też nie życzę... Na radzenie reaguję złością i hejtem. Na pytania o rady sama wręcz sobie w duchu odpowiadam: Skąd mam wiedzieć, co masz zrobić? Nikt nie jest w mojej skórze, tym bardziej ja nie jestem w niczyjej...
To moja mała refleksja po kilku miesiącach pracy rękodzielniczej. Każdy jest inny i pozostaje mi to po prostu przyjąć do wiadomości :) Nie wiem o której godzinie to czytasz, zatem zaznacz właściwą odpowiedź:
a) miłego ranka,
b) miłego popołudnia,
c) miłego wieczoru,
d) miłej nocy, nawet tej bezsennej :P,
e) słodkiego, miłego życia!
Buźki!
Music



Racja. Każdy jest inny, i właśnie dlatego czasami warto jest się spytać o radę również kogoś kto jest inny, ma inne spojrzenie na świat, by i na swój "problem" spojrzeć z różnych stron, mi na przykład to pomaga w podejmowaniu decyzji! Dlatego lubię znać opinie różnych osób i radzić też się lubię, a co z tej rady "wezmę" to już moja sprawa! Jednak warto słuchać innych
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Tobą, że warto pytać o opinię innych osób na naszą sprawę, ale o opinię, swoje odczucia, bo to daje chłodne spojrzenie na to w czym "siedzimy". Sama z tego korzystam :) Jednak pytanie o opinię a radę to według mnie coś innego. W prośbie o radę widzę prośbę o powiedzenie co masz tak naprawdę zrobić. Co do słuchania i obserwowania innych, którzy mają właśnie to inne od naszego spojrzenie, nie mam nic przeciwko. Można się od ludzi bardzo wielu mądrych rzeczy nauczyć.
UsuńRada to propozycja co dana osoba moze zrobic, więc opinia i rada mają ze sobą wiele wspólnego. Myślę, że cel (w kontekście tego co piszesz) też maja wspólny: pomoc danej osobie w problemie
UsuńNo właśnie, tylko czy ktoś chce Ci dawać tę propozycję? Jeżeli tak, to OK. Jednak nie każdy chce udzielać rad, bo najzwyczajniej w świecie ma inne doświadczenia, jest w innej sytuacji i nigdy nie będzie w skórze drugiej osoby, więc nie ma po prostu pojęcia co ktoś ma zrobić, a nawet co mógłby zrobić. To działa też w drugą stronę, usilne dawanie rad komukolwiek jest naprawdę zabójcą relacji.
Usuń