Ile razy myślałeś, że już nie dasz rady?
Ile razy myślałeś, że nie dasz rady...
wejść do budynku znienawidzonej pracy.
wstać w nocy do dziecka
pojechać do rodziny na święta
przedstawić prezentację przed grupą w pracy, szkole
dotrwać do końca nudnej podróży
kolejnej przeprowadzki
nawrotu choroby
pójść na badanie
przy pobieraniu krwi
mieć znowu złamanego serca
nie widzieć bliskiej ci osoby
po bezsennej nocy iść do pracy, szkoły, gdziekolwiek
spojrzeć w oczy tej konkretnej osobie
znieść niektórych osób
przeżyć kolejnego ataku paniki
zadzwonić do kogoś
umówić się na spotkanie
wymyślić cokolwiek
rzucić alkohol
wyjść z domu
wrócić do formy sprzed operacji
wrócić na trening
skończyć trening
wsiąść do samolotu
skończyć fatalne dla ciebie znajomości
znieść bólu
odezwać się do obcych ludzi na spotkaniu, imprezie
wrócić do pracy, szkoły po długiej przerwie
przetrwać nawrotu depresji
zdać egzaminu
zadzwonić do niej
kiedy ktoś cię zostawi
zrobić dzisiaj treningu
odmówić spotkania
odmówić pomocy
spytać jej/go czy pójdzie z tobą na kolację
wytrzymać kolejnej zimy
iść na terapię
usługiwać rodzinie
połączyć kilka prac na raz
połączyć pracę ze studiami
wysyłać cv
sprzątnąć w końcu mieszkanie
przeprosić
No dobra, nie wiem jak wy, ale bardzo często wydaje mi się, że nie dam już rady albo że w ogóle nie dam rady zanim jeszcze do czegoś się zabrałam. Obecnie jest już troszkę lepiej. Wpływ na to ma wiek i płynące z niego doświadczenie, wyciąganie refleksji na temat siebie, swoich zachowań i uczuć, a tym samym wyższa samoocena, pewność siebie bla bla bla.
Żeby nie przedłużać, wielokrotnie powinnam zakończyć coś, co sprawiało, że budziłam się o 4 nad ranem i myślałam załamana, że już nie wyrobię. Ale było też sporo wydarzeń, w których to nie dam rady w działaniu pokazywało mi, że radzę sobie dobrze. Recepty brak :) Ja jestem człowiek, który często myśli i czuje, że k****, nie chcę, nie mogę więcej, nie mam siły. Może jest was więcej ;) W takim razie nie jesteście już z tym osamotnieni. Tylko chyba jeszcze gorsza :), tak sobie myślę teraz, jest ta myśl, że ja, k****, muszę dać radę. I tak oto w moim mózgu biją się: nie dam rady vs. nie mogę nie dać rady. Omg...
wejść do budynku znienawidzonej pracy.
wstać w nocy do dziecka
pojechać do rodziny na święta
przedstawić prezentację przed grupą w pracy, szkole
dotrwać do końca nudnej podróży
kolejnej przeprowadzki
nawrotu choroby
pójść na badanie
przy pobieraniu krwi
mieć znowu złamanego serca
nie widzieć bliskiej ci osoby
po bezsennej nocy iść do pracy, szkoły, gdziekolwiek
spojrzeć w oczy tej konkretnej osobie
znieść niektórych osób
przeżyć kolejnego ataku paniki
zadzwonić do kogoś
umówić się na spotkanie
wymyślić cokolwiek
rzucić alkohol
wyjść z domu
wrócić na trening
skończyć trening
wsiąść do samolotu
skończyć fatalne dla ciebie znajomości
znieść bólu
odezwać się do obcych ludzi na spotkaniu, imprezie
wrócić do pracy, szkoły po długiej przerwie
przetrwać nawrotu depresji
zdać egzaminu
zadzwonić do niej
kiedy ktoś cię zostawi
zrobić dzisiaj treningu
odmówić spotkania
odmówić pomocy
spytać jej/go czy pójdzie z tobą na kolację
wytrzymać kolejnej zimy
iść na terapię
usługiwać rodzinie
połączyć kilka prac na raz
połączyć pracę ze studiami
wysyłać cv
sprzątnąć w końcu mieszkanie
przeprosić
No dobra, nie wiem jak wy, ale bardzo często wydaje mi się, że nie dam już rady albo że w ogóle nie dam rady zanim jeszcze do czegoś się zabrałam. Obecnie jest już troszkę lepiej. Wpływ na to ma wiek i płynące z niego doświadczenie, wyciąganie refleksji na temat siebie, swoich zachowań i uczuć, a tym samym wyższa samoocena, pewność siebie bla bla bla.
Żeby nie przedłużać, wielokrotnie powinnam zakończyć coś, co sprawiało, że budziłam się o 4 nad ranem i myślałam załamana, że już nie wyrobię. Ale było też sporo wydarzeń, w których to nie dam rady w działaniu pokazywało mi, że radzę sobie dobrze. Recepty brak :) Ja jestem człowiek, który często myśli i czuje, że k****, nie chcę, nie mogę więcej, nie mam siły. Może jest was więcej ;) W takim razie nie jesteście już z tym osamotnieni. Tylko chyba jeszcze gorsza :), tak sobie myślę teraz, jest ta myśl, że ja, k****, muszę dać radę. I tak oto w moim mózgu biją się: nie dam rady vs. nie mogę nie dać rady. Omg...



Komentarze
Prześlij komentarz