Czym jest inspiracja? Czym jest ten mały kopniak...
Czym jest inspiracja? Czym jest ten mały kopniak, ale bardzo przyjemny, który sprawia, że zaczyna się chcieć? W kim lub czym on jest? Pamiętam to charakterystyczne uczucie, kiedy była we mnie niesamowita potrzeba pewnego rodzaju rozwoju. Poszerzania horyzontów. Czytania, pisania, słuchania. To było fantastyczne! Przypadło to na okres studiów. Zwłaszcza tych pierwszych, ale podczas podyplomowych to uczucie, ta pasja wróciła. Bardzo duży wpływ miały na to osoby, a raczej pewne osobowości, które w moich oczach, w tamtym czasie, nosiły w sobie tę niezwykłą iskrę. Charyzmę, magnetyzm. Tego nie ma każdy, tego nie da się wyuczyć. To jest to coś, co lubię w ludziach. Kiedy przyciągają, czymś. Słuchałam wykładowców i ćwiczeniowców (niektórych) i chłonęłam. Ich słowa, ich samych, ich temperamenty. Też tak chciałam. I to był ten niesamowity kop
do działania. Tamten czas też był ważny, bo te 7 lub 10 lat temu naprawdę zaczynało kształtować się
mam w głowie.
I teraz ten pozytywny vibe (wieeem, to jest taki pretensjonalny zwrot) jest we mnie i nie zginął. I myślę, że ta umiejętność szukania tego co dobre, ciekawe, dające siłę, pozwoliła mi przetrwać trudne dla mnie lata. Inspiracje wszelkie, bardzo szerokie, dawały mi mnóstwo nadziei. Szukałam ich w ludziach, którzy się podnosili, którzy otwarcie mówili o ludzkich ułomnościach i dzięki temu mogłam się z nimi utożsamiać, poczuć lepiej, że nie tylko ja tak mam. To z kolei pomogło mi krok po kroku zaakceptować wiele rzeczy w moim życiu i potraktować je jako normalne, ludzkie.
I skąd ten przypływ weny do pisania. A no własnie stąd, że przeczytałam opublikowany wiersz znajomej ze studiów. Wow! Ile osób kryje się z pisaniem. Ja pisałam wiersze od szkoły podstawowej i do liceum nie wiedział o tym nikt. Miałam, i mam nadal, tyle kalendarzy, rożnych powyrywanych kartek z moją poezją. To była jedna z najskrytszych rzeczy jakie w sobie nosiłam. To przychodziło nagle. Serio! Siedziałam chociażby na pętli w autobusie i bach, musiałam spisać swoje myśli, uczucia. Musiałam! I to zawsze miało formę wiersza.
I dziś urzekła mnie poezja znajomej. Zainspirowała, oczarowała. Że tak otwarcie, że pisze. A przecież poezja to naprawdę, to co najczulszego, najsłabszego w nas. Tak mi się wydaje. I zawsze (prawie) działa na mnie, kiedy ktoś nosi w sobie prawdę. Ma naturalność i prostolinijność w sobie. I ja to czuję od ludzi. I to mnie urzeka, inspiruje i potocznie mówiąc, czaruje mną.
Ach! :-)



Komentarze
Prześlij komentarz